Skóra reaguje inaczej w styczniu i w lipcu. Dobrze poukładany rok pozwala zrobić więcej mniejszym kosztem - i bez ryzyka przebarwień.
Zima: peelingi, lasery, depigmentacja
Styczeń, luty i marzec to sezon na wszystko, co wymaga braku słońca: peelingi średnio głębokie, kuracje depigmentacyjne, laser Nd:YAG i CPL, laserowa depilacja, RF mikroigłowa.
To także dobry moment na intensywną odbudowę bariery po sezonie grzewczym.
Wiosna: domknięcie serii i nawilżanie
Kwiecień i maj to czas na zakończenie zimowych serii i przejście na zabiegi nawilżające: mezoterapia z kwasem hialuronowym, infuzja tlenowa, biostymulatory.
Depilację laserową warto skończyć do maja, żeby lato przejść bez maszynki.
Lato: pielęgnacja i ciało
Czerwiec, lipiec, sierpień: minimum ingerencji w naskórek. Zabiegi bez fotouczulenia - nawilżanie, drenaż, zabiegi na ciało (fala akustyczna, Icoone, karboksyterapia), pielęgnacja dłoni i stóp.
Fotoprotekcja robi wtedy najważniejszą pracę - to inwestycja w efekty jesiennych zabiegów.
Jesień: reset i start planu
Wrzesień to najlepszy moment na diagnostykę i ułożenie planu na kolejne miesiące. Skóra po lecie potrzebuje wyrównania kolorytu i odbudowy - startujemy od łagodnych peelingów i mezoterapii.
Zabiegi na wiotkość (HIFU, radiofrekwencja) najlepiej robić od października, żeby efekt narastał przez zimę.