Sezon peelingowy zaczyna się, gdy słońce przestaje być problemem. Wyjaśniamy, dlaczego kalendarz ma tu takie znaczenie i jak zaplanować serię.
Dlaczego nie latem
Peeling usuwa część warstwy rogowej naskórka, czyli naturalnej bariery przed promieniowaniem UV. Skóra po zabiegu jest bardziej wrażliwa na światło, a ryzyko przebarwień pozapalnych wyraźnie rośnie.
Od października do marca nasłonecznienie w Polsce jest niskie, a większość dnia spędzamy w pomieszczeniach - to naturalne okno na pracę z kwasami. Fotoprotekcja SPF 50 obowiązuje jednak przez cały rok, także zimą.
Nie każdy peeling to to samo
Peelingi powierzchowne (kwas migdałowy, mlekowy, azelainowy) rozświetlają, wyrównują koloryt i nie wymagają wyłączenia z życia. Peelingi średnio głębokie (TCA, kwas pirogronowy, systemy złożone) pracują na przebarwieniach, bliznach i głębszych zmarszczkach, ale zostawiają po sobie kilkudniowe złuszczanie.
W gabinecie pracujemy na systemach Mediderma, mesoestetic i phFormula - dobór zależy od typu cery i problemu, nie od mody na dany kwas.
Jak wygląda seria
Standardowo 4-6 zabiegów w odstępach 2-4 tygodni, zwykle od najłagodniejszego stężenia. Pomiędzy zabiegami pracuje pielęgnacja domowa - bez niej efekt serii jest o połowę mniejszy.
Ostatni zabieg w serii warto zaplanować co najmniej 4 tygodnie przed wyjazdem w słońce.
Czego nie robić po peelingu
Przez 5-7 dni: sauna, basen, intensywny wysiłek, złuszczanie mechaniczne, retinol i kwasy w pielęgnacji domowej. Skóry nie zdrapujemy - złuszczający się naskórek zostawiamy w spokoju.
Zamiast tego: emolienty, łagodne oczyszczanie i SPF 50 codziennie rano.